Większość zespołów marketingowych mierzy skuteczność e-mailingu na podstawie wskaźnika otwarć i wielkości bazy danych. Jednak te wskaźniki nie interesują kierownictwa firmy — oni chcą widzieć przewidywalne przychody.
Jeszcze kilka lat temu e-mail był jednostronny. Wysyłałeś wiadomość i miałeś nadzieję, że odbiorca kliknie na Twoją stronę internetową. A dzisiaj? Dzisiaj największa walka toczy się bezpośrednio w skrzynce odbiorczej. E-maile nie są już tylko pasywnym nośnikiem informacji, ale aktywnym polem gry. To właśnie interaktywna treść odróżnia przeciętne newslettery od tych, które osiągają rekordowe współczynniki konwersji i budują głębsze relacje.
Wyższy wskaźnik otwarć i kliknięć przekłada się na większą liczbę odwiedzin strony i wyższą sprzedaż – a tego właśnie oczekuje każdy marketer. Ale jak to osiągnąć? Czym jest testowanie A/B i dlaczego powinno interesować marketerów? Testowanie A/B w marketingu e-mailowym polega na wysyłaniu dwóch różnych wersji kampanii do dwóch różnych grup odbiorców w celu ustalenia, która z nich przynosi lepsze wyniki.
W dzisiejszej erze cyfrowej trudno znaleźć kogoś, kto nigdy nie otrzymał marketingowego e-maila. Chociaż może się wydawać, że w dobie mediów społecznościowych i reklam internetowych narzędzie to traci na znaczeniu, nie jest to prawdą. Marketing e-mailowy nadal stanowi jedną z najskuteczniejszych metod komunikacji z grupą docelową, co potwierdzają zarówno statystyki, jak i udane kampanie na całym świecie.
W marketingu e-mailowym dokładne wskaźniki są kluczowe dla oceny kampanii i podejmowania dalszych decyzji, np. dotyczących automatyzacji. Jednak gwałtowny wzrost liczby botów w ostatnich latach, zwłaszcza tych uruchamianych przez narzędzia do ochrony prywatności w wiadomościach e-mail (Mail Privacy Protection), może znacznie zafałszować wskaźniki otwarć i kliknięć.